Historia Adama…

Adamowi wiele można było pozazdrościć. Piękna żona, nowe mieszkanie w najbardziej ekskluzywnej dzielnicy miasta, sportowe auto, egzotyczne wakacje, a przede wszystkim dobrze prosperująca mała firma, dzięki której było go stać na to wszystko. Miał talent do biznesu.

We wtorkowe popołudnie właśnie kończył kompletować dokumentację do przetargu, w którym zamierzał wziąć udział. Było to dla jego firmy duże wyzwanie, ale czuł się na siłach, by je podjąć. Coś mu mówiło, że oto nadszedł jego czas. Wiedział doskonale, że jego oferta jest konkurencyjna. Oczami wyobraźni widział już swoją wygraną. Ten ogromny kontrakt byłby idealną szansą na rozwój jego przedsiębiorstwa. Wszystkie drzwi stanęłyby przed nim otworem. A on sam nie martwiłby się już przyszłością swojego syna, który lada moment miał się zjawić na tym świecie.

Ten idealny obraz został zakłócony przez dzwonek jego komórki. To żona. Właśnie zaczęła rodzić. Mają spotkać się na miejscu w szpitalu. Adam spakował laptopa, chwycił marynarkę i czym prędzej pobiegł w stronę auta. Pech chciał, że były to godziny szczytu, utknął w korkach. Droga do szpitala zajęła mu znacznie więcej czasu niż przewidywał. Nie miał chwili do stracenia. Z auta zabrał tylko kluczyki, tłumacząc sobie, że po laptopa i marynarkę wróci, jak tylko dowie się co z jego rodziną.

Po kilku godzinach Adam był dumnym ojcem małego Antka. Szczęśliwy postanowił wrócić do domu, by dokończy sprawy z przetargiem i dać upust emocjom. Jakie musiało być jego zdziwienie, gdy na szpitalnym parkingu zobaczył swoje auto bez bocznej szyby, a co ważniejsze bez laptopa. Przecież w laptopie była cała dokumentacja potrzebna do czwartkowego przetargu. Tylko tu zgromadził komplet dokumentów.
Wizja świetlistej przyszłość, którą miał przed sobą jeszcze kilka godzin temu prysła w jednej chwili. Później policja, przesłuchania, zdejmowanie odcisków palców. Nie mógł dojść do siebie. Zamiast świętować, Adam musiał pogodzić się z gorzką porażką spowodowaną lekkomyślnością. I nie chodziło mu nawet o możliwość uchronienia się przed kradzieżą laptopa, ale o bezpieczeństwo istotnych dla niego danych.

Tymczasem backupowanie danych z laptopa w systemie SuperSafe kosztowałoby go kilkadziesiąt złotych miesięcznie i pozwoliłoby uniknąć wszystkich, poza wybitą szybą i kradzieżą sprzętu – strat. Adam byłby w stanie przywrócić poprzez Internet niezbędne mu dane na dowolny komputer w ciągu kilkunastu, a najwyżej kilkudziesięciu minut, a wtedy jego firma, mogłaby wziąć udział w przetargu i rozwijać się bez przeszkód…


Backup dla Biznesu

Backup dla Biznesu